Dzień dobry
W cichym milczeniu odliczam kolejne dni do następnego sezonu. Zegar tyka zrazu szeptem, by z niecierpliwością to znów się głośniej odezwać daleko tak...
Magiczna data się zbliża, coraz mniej czasu zostało do polowań na własne marzenia. A im bliżej, tym trudniej.
Ale do rzeczy.
Ubiegły sezon był dla mnie przenajszczęśliwszy, zaiste!
Wypuściłem więcej przenajwspanialszych ryb, niźli złowić mi było dane w sezonie poprzednim. Wiele wypraw zakończonych było powrotem bez jakiegokolwiek, najmizerniejszego trącenia przynęty.
Był mroźno i ciepło, deszczowo i sucho, słonecznie i deszczowo, były cisze i sztormy, ot sama esencja nadmorskiej przyrody.
Zimowe kaczki lodówki z czasem ustępujące godom krzyżówek, tobiasze wespół z garnelami baraszkujące w płytkich wodach, zmieniające się światło, kwiaty i krzyk drapieżnych ptaków rażących potencjalne ofiary przerażeniem. Wystarczy chcieć to wszystko zobaczyć, by żaden powrót nie był porażką.
Dla niej to samej warto się wybrać nadeń z wierną towarzyszką - wędką. Warto gonić własne marzenia i śnić o nowych - niektóre się spełniają.
A ryby? Jej Wysokość Troć odwzajemniła mą doń fascynację. Wyholowałem na brzeg kilka wspaniałych ryb 60+, jedną taką mającą pięćdziesiąt i siedem centymetrów - która to siłą swą kazała mi myśleć, że jest o wiele większa przez swą niebywałą waleczność i - doprawdy - mocarną siłę.
A kolejna przydzwoniła w blachę tak gwałtownie, żem o mało co kija z dłoni nie wypuścił zaskoczony tak gwałtowną perturbacją rozmyślań o tym i owym...
Niemalże na samo zakończenie sezonu morze moje ukochane obdarzyło mnie bezmiarem szczęścia. W odstępie dni kilku złowiłem dwie najwspanialsze ryby przekraczające siedemdziesiąt centymetrów.
W ciemnościach całkowitych walka z przeciwniczką krążącą pośród kamieni, bez zrywów wyciągającą kolejne dziesiątki metrów plecionki z kołowrotka jest czymś nieopisanie cudownym...
A dopiero potem radość, niewymowne szczęście i twarz zwrócona ku morzu, ręce wzniesione ku niebu w strugach deszczu. I taki gromki krzyk z każdego zakamarka wędkarskiej duszy.
Pięknie jest, pięknie może być.
I pięknie będzie.
Byle nad wodą być.
Liczę chwile, marzę, śnię.
A co będzie? Morze pokaże. A Jej Wysokość Troć to zweryfikuje.
I tyle.
Serdeczności
Rogro